Nie sądzę, bym sam mógł na to wpaść, taka myśl pojawiła się w mojej głowie znikąd. Sekretem udanego patrolu jest zawsze poddanie się kompletnej paranoi. Trzeba oczekiwać najgorszego, być na nie zawsze przy­gotowanym, czekać, bo może nadejść w każdej chwili. Poczucie bezpieczeństwa jest jak zaproszenie wystosowane do śmierci. Posunąłem się dalej wzdłuż mostu, starając się wykorzystać barierki jako dodatkową osłonę. Sięgnąłem pod środkową część, tam, gdzie stykały się ukośne drewniane zwory. Każdy, kto chciał­by wysadzić most, tu właśnie powinien umieścić ładunek. Nic tu nie było. Przesunąłem się dalej, musiałem jeszcze sprawdzić po­łączenie drewnianej i kamiennej konstrukcji. Umówiłem się ze Stanem, że gdy upewnię się, iż wszystko jest w porządku, poma­cham ręką. Będzie to znak, że może już wracać na umówione miejsce spotkania, to samo, w którym się rozdzieliliśmy. Nie był to nasz pierwszy wspólny patrol, trudniejsze zadania zawsze wykonywaliśmy na przemian. Tej nocy kolej wypadła na mnie.